Przejdź do treści

Na Grabiszyńskiej

" widma od lat przemierzały miasta w poszukiwaniu siebie " nirvana cóż to znaczy pomyślał Stefan zaciągając się kolejnym skrętem w pobliskiej bramie zniszczonej zniekształconej czasem upływającym takim jak on śmiertelnikom w końcu na katedrze minęła szósta trzeba się zbierać pomyślał zaraz kot sąsiadki wyrwie ze snu okolicznych mieszkańców dając swój poranny koncert kurwa znowu nów miasto ciemności bez obsady pór roku w tym nędznym przedstawieniu do domu już blisko tylko dziurawy płot i widać kamienicę zbierają się pijaczki jeden chciał na chleb akurat codziennie ładował komandosa z innymi obszczymurkami przed wejściem trzeba uważać na chwiejącą się rynnę tak jak z sąsiadami zawsze musi być lekko pochylona taki stempel ulicy Grabiszyńskiej jest wreszcie w stajni Augiasza tu każdy kąt wylicza krawędzie teraźniejszości
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie