Przejdź do treści

Paradoksy

Egzystencjalne
gruzy i drut na kolcach trzyma krwi dostatek wydrapana dziura sufit sklepieniem niechcianych słowa matek wazelina z ust glinianym dzbanem kto pragnienia gasi pióropusze dusz nim echo powróci ty już nic nie stracisz stuk stuk stuk więc otwórz ostemplowane piętnem trzy kolory jesień mrok i głos każdy z nas ma coś co w głowie przestawia wytyczone tory dalej drugim dnem przekraczaj zakręty cięciwy spoiwem potrzyj skronie w dzień te cienie pochowaj w labiryntach deszczu olejną farbą znikną kamienie serca z mgły a ty strojem karmazynowej aury podniesiesz łzy przystani i będziesz wciąż wadliwy na przekór idealny
64 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 13 lat temu
chyba muszę pójść na szkolenie,głupieję gdy czytam :))
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie