Przejdź do treści

drogą prosto w kierunku słońca

przez cierniste krzewy nie da się przejść kolce ranią ciało dzielą na mięso czuję się jak słup na rynku oblepiony szary betonowy jednak twardy budują szubienice szafoty zawisnę zetną czasem topią wytną serce z piersi czerwone z miłości zahartowany jak stal rozpinam koszulę nie ma spokojnych miejsc nawet tu gdy nie widza ciebie nie czuję ciepła ktoś chce być lepszy ładniejszy mądrzejszy śmieszny ciężką pracą odliczam dni nie brakuje wiary dobrze dzieciom naszym nadciąga burza słów lawina brudnych zdań wspinam się bez asekuracji wyrażam to co mam w sobie najlepsze opisany każdy dzień każdy epizod chwile za którymi się wzdycha sobą być najważniejsze deklinacja dobre życzenia szczęście i miłość kwitnie gdy na szczycie kto pierwszy kto przy kasie sławny ładny lepszy poczekam osłupieje na jakiś czas smagany deszczem zimnym wiatrem komentarze wspierane plusami minusami szlachetny metal nie rdzewieje mam czas poczekam parę dni poezja wypełniam puste miejsca wypycham słowa z serca mucha to też życie z chęcią przetrwania oddycha powietrzem czuje życie niszczymy w sobie człowieka zło czeka kusi światełkami wyssany odchodzę
57 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

*Mystique* 11 lat temu
Fajny:)
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie