Przejdź do treści

każdy niezliczony dzień

O sobie
dzień zwinięty w rulon pogięty wrzucony w kąt kolejna kartka z kalendarza zdarta jak podeszwa płyną latka czas nieubłagany nakłada na twarzy zmarszczki idę przed się oczy nakarmione jak pisklęta młode w gnieździe w świecie zmian dopatruję się niesprawiedliwości żyję dobrze pomogę bratu siostrze przekwitło wszystko zimno na ustach chowam głowę w kapturze wspomnień kiedyś podeprę się laską leszczynową sam wystrugam z pnia trumnę ułożę kości obolałe krzywe jak róg księżyca zapalcie świeczkę niech płonie przez dzień wieczny sen przeniesie zapomnienie uleczy rany
56 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
idę przed się.... rozumiem że to zamierzone;))) ciekawy wiersz,. pozdrawiam
gizela1 11 lat temu
po kiego ci ta śfieczka?
jaropasztii 11 lat temu
lubię śfieczki gizuś :)
jaropasztii 11 lat temu
dzięki Helen:)3trzym się...
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie