Przejdź do treści

na błoniach zaświatów

O wierze
na niebie miliardy gwiazd byłaś tą jedyną przy moim boku pośród ziarenek piachu nad brzegiem morza byłaś bursztynem w mojej dłoni kochaliśmy się na wielkiej plaży nasza obecność wypełniała niepewność miejsca ciągle brakował na szczęście zakochani nie liczą gwiazd nie przesypują klepsydry dopadło uczucie potrzebne jak sznurówki w bucie na moście dusze spacerują nie śpiesząc się do miasta dzieci nie biorą się z znikąd spotykają nas po drodze którą każdy pójść może bawią się małe rączki zarażają uśmiechem uczą nas różnych spraw należy cieszyć się z małych rzeczy wypadki zdążają się gdy umiera bliski mały człowiek świat stawiasz na głowie nie wiesz w który dzień wypełnisz cząstkę eteru by spotkać się po drugiej stronie gdy lustro snu podpowie czy wierzyć słowom które tobie powie nareszcie wiatr wiał w żagle pełne morze ze szczęścia uwierzyłem w rzeczy niemożliwe światy podzielone dwie strony przechodzimy obok siebie ciała i duchy na jednej planecie widzialne staje się niewidzialne odwrotności są paradoksalne
61 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 4 lata temu
być nad morzem
nawet w locie
horyzont się widzi
Gwiazdy wyżej
gwiazdy niżej
i słowa przypływ
'ciała i duchy
są na jednej planecie'
niczym sumienie człowieka
na Ziemi w:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie