Przejdź do treści

nie wierzę w duchy

Miłosne
niedomkniętymi drzwiami machał wiatr w drzwiach klucz kto niepokoi mnie za wcześnie jak dla mnie myślałem że to duch zjawiłaś się pół naga koszula długa za długa rozpięta do połowy wylewała się pierś śliczna oniemiałem z chęcią by ją zjeść wiatr porwał twoje loki przez otwarte okiennice wiedziałem że że mną spędzisz dzień szkło pękło na stół posypały się płatki zasuszonej róży to był znak to jest ten dzień powoli odbijałem od brzegu chwyciłem wiosło maszt sztywny napięty żagiel twoja łódź na dwoje bardzo dobra wilgoć słonej wody uspokajała mnie zerwał się sztorm mokry nie widziałem latarni oddychałem mocno zdyszani bez wytchnienia walczyliśmy o suchy ląd zachodziło słońce zachodziłem w głowę myśli urojone omamy skołatany kochałem się to nie wspomnienia te więzi trwają do dzisiaj przyszła jesień sucha jakże ciepła oby nas nie rozdzieliła pomyślałem ścisnąłem twoją dłoń pora roku ni żadna plotka ludzi zawistnych nasze dłonie nasze myśli nasze słowa mają znaczenie sens w nich tkwi kocham ciebie o każdej porze roku przed początkiem dnia i końcem też
122 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie