Przejdź do treści

niebezpiecznie

O życiu
zadławiłem się słowami coś przede mną skrywasz spopielały cały jak środa wypłata wczorajszego dnia nie wspomina idę jak zawsze tą sama drogą wyłożoną kitem kilku gości na rogu zbieracze na bułkę trzeba to wiedzieć sterczą tak cały dzień jak maszty na statku Kolumba by wieczorem w żyłę uderzyć kompas wyznacza tawernę najgorszą w mieście wracają ze śpiewem nieświeżym oddechem ściągają latarni blask złościsz się gdy słyszysz bełkot na brzegu uświadamiam sobie że nie mam dokąd uciec niebezpiecznie rozpiłem szczęście
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie