Przejdź do treści

niedziela

Od siebie
spokojnej niedzieli deszcz opadł dumni niczym konie po betonie jak dzieci biegniemy po kałużach zmoczone dłonie swetry wpuszczone z Leonem idziemy przed życia obieg krew wzburzona w żyłach zawija fale w sakwie pół chleba wino i słonina pod górę z uśmiechem życie się budzi w nas siła dławi się damy jej upust jeszcze kilka chwil przed świtem słońce nisko ściska promienie w ramionach z niego dobry kolega jest gość znamy się od dziecka ta sama krew ze mnie ciemny blondyn on rudy jak rdza w niczym nie przeszkadza wymiana zdań rozumiemy się jak dwa łyse konie zawsze naciąga rozmowę idę do domu
55 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Przyjacielski wiersz Jarku;))) niezłe teksty wplatasz...superrr ~,,rozumiemy się jak dwa łyse konie,, ;D pozdrawiam
jaropasztii 12 lat temu
Dzięki Helen:) .Leon to wielki przyjaciel tera dzieli nas odległość .Pozdrawiam :)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie