Przejdź do treści

przemyślenia

O sobie
strzępy nadziei rozsypane na placu w parku liście jak listy w przeciągu między ławkami a pokojem na drodze leży pet jeszcze ciepły podnosi jakiś gość z iskrą w oku nie wytrzymał bez nałogu w szarym płaszczu mój kolor ulubiony przez dzień omijam latarnie jak ludzi betonowe słupy przyklejone obwieszczenia słabe światło w duszy każdemu trzeba nie wystarczy zupa ni kawałek chleba głód zazdrości pcha naprzód chore myśli marzenia telefon na wypasie auto wstawki drzewa w automacie masa kucy tak nie wiele pragnę kilka słów modlitwy gryza chleba kropla wody czystej pościeli złożyć kości zbolałe po dniu chodzenia obserwacji
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie