Przejdź do treści

spacer lasem

Od siebie
świergotem słów rozmowę sroko naciągasz dzięcioł na drzewie kurczowo pazurkami się trzyma ostatkiem siły kornikowi głowę urywa las życiem płonie tej jesieni spacer szelestem liści i wszystko zapominasz nie patrzysz na zegar czas w miejscu alejką umyka złodziej chowa w kroplach rosy skarby chwili nie uciekaj ode mnie zostań na moment trawy spieczone słońca promieniem rozświetlone półmrokiem przechodzi obok idę wplatam miedzy nas rozmowę widzisz kochana las jest sam a nas przybywa z każdym krokiem nowym rokiem odejść chciałaś tylko dokąd przy mym boku dotrzymuj kroku czas zgarbi ciała wspomniesz tą historię zabiera mnie kostucha zdrowie nie to wnukom o mnie opowiesz w szpakowatej głowie zapisane chwile w zapachu leśnej konwalii
77 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...smutne...pozdrawiam :)
ryty 11 lat temu
bardzo ładny uczuciowy dbający o realia z natury refleksyjny i pełen filozoficznej zadumy wiersz ... :|
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie