Przejdź do treści

spacer miasto

ulicami latarnie uliczne milczą blade światło oświeca kostki brukowe moje glany brzmią w tym świecie ciszy ktoś psuje efekt spokoju zamilcz chłopcze krzyczę by wykrzyczeć że nie jestem najważniejszym ważne wnętrze nabieram powietrza wypływam na asfalt uderzając pięścią o pustą glacę wbijam flagę wbijam w ziemię cień kładzie nacisk na podłożu urośnie kilka chwastów wyrwę z korzeniami szkodnika nie pękam nie drżę patrzę jasno nie panikuję przed siebie pędzę nie zawsze wygrywam jest wino jest fajnie potrafię wskrzesić iskrę na dnie butelki zawsze coś odpaliło nie tak zawsze problem nie dotyczy już dość podjeżdżam Cadillakiem kiedyś byłem z punkami dziś z Mikołajem idziemy do przedszkola
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie