Przejdź do treści

Stary człowiek i morze

stary jestem powtarzał Santiago jego twarz zmarszczona jak brzeg oceanu w oczach jego głębia błękitna laguna Manolin młody chłopiec kochał go Salao szeptali ludzie z hawańskiej wioski nie poddawał się codziennie wypływał w morze wracał z niczym śmiech co niszczy człowieka będzie zawsze śmiechem przez łzy wczoraj o świcie wypłynął sam bez chłopca pogoda była ładna wiało od morza płynął powoli nie widział lądu stawał się wolny z każdą milą złowił tuńczyka zaczepił go na hak jako przynęta czekał długo gdy linka się naprężyła ukazał się wielki Merlin przeciął lustro wody i zniknął pod powierzchnią zadowolony rybak płynął w głąb oceanu dalej i dalej rekiny zuchwałe skubali ciało ryby zmęczony po wielkiej walce wrócił do domu z Merlina pozostał biały szkielet jakże wielki ci co widzieli z zachwytu nie mówili nic stary Santiago wyszedł z łodzi szedł zmęczony wywracał się raz po raz zadowolony usnął w chacie zdjął klątwę pechowego rybaka
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

9 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie