Przejdź do treści

tak mi brakuje ciebie

O sobie
przed podróżą słuchałem ojca słów zastygłem na posterunku z karabinem nie zobaczyłem go już nigdy więcej rozpłynął się we własnym niebie brakowało go samotność pachniała jego zapachem mundur w szafie orkiestry straży ogniowej gdy w helikon dął włos jeżył się serce drgało mocniej żegnaj do zobaczenia tyle dopowiedzenia co zrobiłem z życiem gdy wysłałeś jak posłańca na krańce świata skąd ciężko wrócić pod strzechę by naprawić stary płot tego nie da się naprawić tkwię gdzieś z raną w sercu
104 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie