Przejdź do treści

u schyłku dnia

• Melancholia
już późno nastała jesień skrada się na przedmieściach w pobliskim stawie woda mętna spojrzenia spod powiek w amoku blisko sklepu w dłoni jak kamień zielony butelka prawie pusta jak słowa w ich ustach na drzewie liść drzemie szary blask cienie zmierzcha ma się do snu życie marne biedne ale wieczne słowa na pożegnanie bez nadmiaru życzeń co ma być to będzie obyś wrócił po kolędzie smutny obraz za szkłem w kieliszku w kilku kroplach na dnie zamykam rozdział zanurzam palec sumuje kilka dat kreski wyryte w futrynie już czas zakręcam krótkim łykiem marszczę w grymasie twarz jutro nie nadejdzie kilka zmian w życiorysie tęsknoty po kieszeniach monet brak w oknie stróż straszy noc urywa się film znikł prysł jak wyprysk budzę się w ramionach jedynie co najlepsze zdarzy się blisko ciebie być
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie