Przejdź do treści

uwikłani

Melancholia
rybie ości łuski skrzela w mięsie zwierząt kości sierść obrzydliwe wnętrzności łyko w drzewie liście gałęzie krzywy kij i krzywy jego cień żmija rodzi żmije owce są łagodne padliny smród rozkład nicości w dłoni zaciskam garść ziemi z niej powstajemy nią jesteśmy problem rodzi problem być problemem dla innych nie przynosi ulgi ni nadziei dlatego wychodzę z domu by umrzeć gdzieś po kryjomu całkiem samotnie by pokrył mnie kurz wspomnień nie martw się o mnie dam radę by odejść w dal bliżej nie znaną nam kamień z kamienia zimą zimno latem jest odwrotnie czas nie istnieje to my pędzimy w przepaść jeden krok dzielimy by nie cofnąć się upaść na dno i zobaczyć czy istnieje moralność uwikłani problemami pracować nad sobą nadszedł czas uwikłani przestańmy się bać gdy dorosłem zabrałem syna na szczyt spojrzał mówiąc tata jesteśmy bliżej nieba
88 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online · ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie