Przejdź do treści

wojna bez końca

Wspomnienia
kocham niekochane dzieci niechciane jestem diamentem nieoszlifowanym w ludzkich oczach oczy wielkie zapłakane wojna nie ma końca na początku była to spokojna wioska kipiąca radością od świtu po pierwszą gwiazdę niebo bez śmigłowców i spadających bomb zamiast meteorytów orają sieją zbierają krwawe żniwo ciepło było tego lata kometa przeleciała dotykając horyzontu granic stałem na posterunku w pełnym rynsztunku
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

10 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie