Przejdź do treści

wojna bez końca

Wspomnienia
kocham niekochane dzieci niechciane jestem diamentem nieoszlifowanym w ludzkich oczach oczy wielkie zapłakane wojna nie ma końca na początku była to spokojna wioska kipiąca radością od świtu po pierwszą gwiazdę niebo bez śmigłowców i spadających bomb zamiast meteorytów orają sieją zbierają krwawe żniwo ciepło było tego lata kometa przeleciała dotykając horyzontu granic stałem na posterunku w pełnym rynsztunku
66 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie