alarm
stadem w cieniu kępy drzew pośród wysokich traw czekanie na nic przymknęło oczy budzi je szelest w tej chwili gotowe skoczyć do gardła uderzyć jak w dzwon na trwogę
przemknęły do początków przewróciły wszystko stanęło na głowie licznik oszalał zeschły liść upadł nieopodal wspomnienia wróciły do siebie emocje opadły tętno wyhamowywuje kolejny fałszywy
73 odsłon