Przejdź do treści

bezsenna wietrzność

Egzystencjalne
wierzgam się nocą rozkopuję rany patrzę z nadzieją na tarcze zegarów że jeszcze zdążę rowy zasypać poobalać mury z gruzów na powrót uformować góry nim wstanie słońce pośród połonin cieniste doliny wypełniam wodą jak kryształ przejrzystą lustrem dla nieba a kiedy skończę pośród oczekiwań na brzegu lasu drzew com je wysadził rozpalę ogień udam się w podróż ku światłu w tunelu w poszukiwaniu sensu poszukiwań będąc znów w łonie drżący całkiem nagi ze wstydem w myślach na twarzy i w dłoniach zaczerpnę do dna i krztusząc się sensem... tymczasem zegar po raz szósty bije zresetowany myślą po co żyję czekam na więcej
62 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 5 lat temu
podoba mi sie - coraz bardziej ... :p
leopard 2 5 lat temu
doceniam Twoje poświęcenie... kolorowa*
ryty 5 lat temu
luksus... - dziękuję.
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie