Przejdź do treści

na mojej ulicy

Świat
płonie stodoła dom jeszcze bezpieczny tuż obok siebie oba z byłego kołchozu gospodarze jeden ponad miarę kiedyś razem wchodzili na moje podwórko pijani krzyczeli czego im brakło brali jako swoje po drugiej stronie ulicy mord gwałty i lament obok mnie mój brat niepomni na zadry wybaczamy sobie złączył nas krwi zew razem przy płocie on dzierży widły ja z siekierą w dłoni gdy wzajem sie gwałcą rżną rąbią i palą tu święty spokój czuwać jeno trzeba aby słabszemu nie zbrakło oręża
158 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · Bieta, ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie