Przejdź do treści

Słońce pada na płoty

O śmierci
z fal wyrzuca delfina z chmur wypada ptaszyna delfin chłopcem a mewą dziewczyną wokół kłębią się dorsze nieopodal dwa porche grzeją straszne silniki na luzie w kocim cichym pomruku dziewka-mewa w czerwonym w automacie dwanaście cylindrów a delfin-boy zielonym manualna siódemka wyruszają w mordercze zawody strugi deszczu do góry gwiazd chcą stłamsić teksturę słońce pada na płoty a na sztachetach koty mkną przez wioski okrutnie księżyc złoci im grzbiety czasem piorun z chmur w ziemię przypierniczy że nie wiem różne mijają miasta i przekraczają rzeki pośród lasów i gór palą gumy wciąż prowadzi niewiasta a finisz wciąż daleki strome szczyty to dla nich igraszka gdy ona most przekracza on pośrodku staje kluczyk rzuca w nurt spienionej rzeki po chwili nura daje pomału ją dogania słychać klekot zaworów siódemki ona tego nie widzi śmiejąc się pedał wciska rura tryska niczym fajerwerki kiedyś też się zatrzyma jak się skończy benzyna lecz to dla niej jest kłopot niewielki on z prądem na wznak płynie dokoła cudna zorza i nim nastanie zima do łoża swego dotrze na morzu jest szansa że wytrzyma tam już czeka spragniona dziewczyna
84 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie