Jedność serc.

Czy to wieczorem ,czy to wczesnym rankiem,

W twoich ramionach chcę nadzieję mnożyć.

Być twoim mężem i twoim kochankiem,

W zaciszu serca swą głowę położyć.



Na aksamitnych twych serca pagórkach,

Oddechy wtulę i oczu żrenice.

A gdy zmęczenia przetnie czoło chmurka,

Miód z ust pospijać i całować lice.



Księżyc marzyciel przez okno się skrada,

Baśnią miłości przerywając ciszę.

Swoje miłostki szeptem opowiada,

Nasze przeżycia ,w jego szepcie słyszę.



Zgasłych nadziei wracają wspomnienia,

W oknie osiadły,w księżycowej stronie.

I słowem czułym spływają w promieniach,

W srebrnych warkoczach,w księżyca ogonie.



Już nocy koniec,jutrznia złotem wita,

Skrada po cichu,nie zdąża obudzić.

Przeżycia nocy pewnie z ust twych czyta,

W kolorach ranka nie chce je ostudzić.



Zaległa cisza, i duszy i ciała,

I tylko serca jednym rytmem biją.

I czekam słowa-że ty moja cała.

I tylko moja-i nigdy niczyją.



Józef Bieniecki
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

40 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie