Przejdź do treści

Monument

Nagości zamęt z głowy wylany atrament Wygryziony wzrost nie wspomni już wprost O tejże naturze widocznej bezzwłocznie Naocznie potocznie umilkła już dawno Zbudujmy monument tej dumy instrument Ślepca co niesmak poczuje przez szarość Który dziś zamilkł byś się utożsamił Prawdziwy postulat nie woła konsula Przypadku spójność w układankę bujną Dołóż co w ręce odebrano Ci w męce Oni widzą a on nie widzi, że szydzą Templariusz zdradziwszy z rozumem monument Nadchodzi by grodzić a czujność osłodzić W swej chandry bezmiarze ogląda witraże Cichych świadków ironii przypadków Na łamach światła nikczemność zgasła Odchodzi bez pytań Za późno by pytać
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie