Przejdź do treści

między słowem a drżeniem

gdy już umilkną głuche echa, gdy wyschnie gejzer, a noc minie. kiedy doczekam się: nie czekać! rzeka spokojnie znów popłynie i nowe dźwięki naniżemy na kruche nitki, chociaż nowe. gdy przestaniemy krzyczeć w ciszy, rwać włosy i zachodzić w głowę... chciałabym zamknąć mądrym zdaniem, konkluzją, co obrosła w mądrość ten ciąg wyrazów, to gdy - banie, ten wir wypadków nieprzytomny nie umiem znaleźć antidotum. szukam więc w stogu durnej igły, która pozszywa poszarpane wyrwane z krtani słowo: nigdy "jutro" jak wczoraj się panoszy, "dzisiaj" w gorączce pali żarem. szczęśliwi, którzy w takich chwilach na brak nadziei mają wiarę próbuję zmienić nurt, odwrócić to w co uwierzyć trudno, mimo zdarzeń wyrwanych spod kontroli, i poczuć smak mocnego wina miast winny ocet wciąż kosztować, który i wiersze rodzi cierpkie choć w nich zaledwie zapis, słowa... a żyją tylko drżące ręce
52 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
gdybanie bez tego myślnika:) to jak to w końcu jest? dobrze, jak ten gejzer wysycha, czy niedobrze? bo bo początek jest na tak, a koniec na nie:) a głuche echa nie mogą umilknąć:) jak są głuche, to nie odpowiadają, czyli milczą:)
pańcia 13 lat temu
cop, natura ludzka jest dość skomplikowana, jak te echa i gdybania.... etc..;) a logika żyje odrębnym życiem ;)
Beatrice 13 lat temu
podoba mi się Twój wiersz, nawet bardzo, pozdrawiam :-)
pańcia 13 lat temu
Dzięki,miło, Beatrice
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie