Przejdź do treści

Wesołych Świąt, albo litościwa ballada

Przed oczami sprzed lat obraz Świąt (czasu szmat). Biesiadnicy za stołem, ksiądz młody. Od frykasów drżał stół i uginał się w pół. Strumień wódki popłynął jak woda! Z księdza ludzki był gość; psu pod stół cisnął kość. Za ten gest nawet pies go polubił. Gęsto chwytał za szkło; przyznam, nieźle mu szło! Humanista... Tak do nas przemówił: Niech nie pleni się zło! Wznoszę toast ten, bo gdzieś daleko dzieciaki głodują. Pijmy więc, by ten świat lepszy był, nie miał wad... W końcu... flaszka niewiele kosztuje.
64 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
a co innego jak nie pić?-- ręce opadają
pańcia 13 lat temu
pić?
gizela1 13 lat temu
pić
pańcia 13 lat temu
ale mam barek pusty
gizela1 13 lat temu
e tam zawsze coś możesz ze sąsiadem łyknąć
pańcia 13 lat temu
oooo, sąsiad robi pyszne wino z aronii..!
DARTANIAN 110 13 lat temu
Toż to jak piosenka a właściwie w rytm piosenki Fajne:-)
pańcia 13 lat temu
Dart, no bo sylabotonicznie :)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie