Przejdź do treści

bagno na łące

Miłosne
biegłem po wale po lewej rzeka po prawej pola łąki ugory gdy nagle w środku ciemnej zieleni źródło trysnęło a obok ona blond cud dziewica w kroplach się mieni ręką tak białą jak śnieg Alaski skinęła ku mnie w geście zachęty pląsy zaczęła i wygibaski od pasa w górę jak Wenus z Milo reszta ukryta w bujnych roślinach jak pies gdy zwierza zapach poczuje nagle zmieniłem biegu kierunek ściągnąłem spodnie i buty zzułem i już pół drogi przebiegłem ku niej gdy znikło źródło a potem ona zadrżałem w trwodze że to już koniec bo pod stopami bagno poczułem na szczęście płytkie tak do pół łydki spadł ciężar z serca że nie utonę gdy teraz obok tej łąki idę patrzę na Nike nie w tamtą stronę choć w uchu oddech palący czuję i obiecanki szeptane czule
97 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie