Przejdź do treści

poeta lipy i męka

Egzystencjalne
poeta umie się przyznać do tego czego nie zrobił to nic że napiętnowane krzywym spojrzeniem przez ogół z marmuru wielbi boginię ulega zwykłej dziewczynie żeni się ze śmiertelną potem wyprawia tęsknotę ubiera szalik w błękity łzawi wzdycha i jęczy w niedzielny wieczór lipy gdy kwitną jak on się męczy
62 odsłon

Komentarze (12)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
ha! zaiste...:) nieszczęście to szczęście..
zyga66 12 lat temu
a wystarczyłoby wyluzować...:p
gizela1 12 lat temu
albo idzie chlać za winkiel..phi
ryty 12 lat temu
Gizelo: nigdzie nie idzie, robi to na miejscu - heyah!
ryty 12 lat temu
Zyga: wyluzować... - w sense dosłownym? :))
ryty 12 lat temu
Helen: nieszczęście to szczęście, a cacanki radość ;)
ryty 12 lat temu
London: co racja to separacja, poz.)
zyga66 12 lat temu
zabiłeś mi ćwieka ;)...w przenośni :p
ryty 12 lat temu
zabiłem w przenośni, czyli nie oddycha, tzn. oddycha, ale bardzo wolno :p
Beatrice 12 lat temu
Tylko bym zmieniła: ''w niedzielny wieczór gdy lipy/ kwitną
jak on się męczy''. W obecnej wersji narzuca się wręcz ''wieczór lipy''. Pozdrawiam ;-)
tomek1972 12 lat temu
tak z innej beczki, Ryty doszedłeś w końcu ?
A
alali 12 lat temu
dobre...:))
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie