Przejdź do treści

przynajmniej na dziś, wersja 2.0

O życiu
Minęły kolejne dwadzieścia cztery godziny. Nadszedł czas romantycznych kolacji przy świecach. Czas, kiedy jedno prowadzi drugie pod rękę Choć żadne z nich nie jest niewidome. Galeria ludzkich kształtów, po dwa egzemplarze na świeczkę Po jednym egzemplarzu na krzesło Przy tym stoliku to by było na tyle. A teraz bliżej, twarzą w twarz... Wpatruję się W tę swoją aktualną kobietę O twarzy kobiecej takiej a takiej Jestem spokojny i wiem Że w blasku świec Kobieca twarz dokładnie tak wygląda Jak dobrze jest wiedzieć Że będzie dokładnie tym, czym ją żywię Że jej liliowy, łatwopalny język Z początku mile połechtany Płomieniem świecy Namoknie woskiem A jeszcze lepiej jest wiedzieć Że płomień świecy spłynie niżej Po ścianie przełyku, do Jej podziemi Moja aktualna kobieta parzy Gdy się ją dotknie A ja... lubię dotykanie Lubię też ból, pasjami, do usrania Nie ja jeden zresztą Przychodzę tu od wielu, wielu lat W żadnej knajpie nie mają takich świeczek Moje dzieci... Możliwe, że będą się kłaść bez kolacji Chyba, że dostaną w przydziale od losu Miejsce pod restauracyjnym stolikiem I odpowiedni enzym Do trawienia wosku Kolejny wieczór rozsiada się na purpurowym tronie doby - cztery nogi rozstawione szeroko dwie damskie, dwie męskie na horyzoncie ludzkich możliwości rewolwer w łapie. Pif: Wieczorne słońce ma w sobie to coś Że ręce same składają się do modlitwy Zapalenie, infekcję, może raka? Wieczorne słońce krwią sikające Szefowie restauracji twierdzą Że to koniec! Przynajmniej na dziś. Paf: Minęło trochę czasu Kolejny wieczór się wystrzelał Pary porobiły się ślepe Od teraz oczy i łuski to jedno. Życie w mieście straciło oddech A przede wszystkim: kształt Przynajmniej na dziś
53 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
się prowadzają...ślepy ślepego...phih
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie