Przejdź do treści

nie będę pisał...

jaką przyjemnością jest patrzenie na księżyc to wszyscy wiedzą co podnoszą głowy w niecodzienność nie on mnie interesuje tym razem ani co robi z umysłami lunatyków jego krótkie życie absorbuje dwadzieścia dziewięć do trzydziestu dni znika i wraca ciągłość zachowana cyklem samo istnienia i to powiązanie z kobietami co płaczą nocami albo się cieszą w dłoniach trzymając test kobiecości coś na nim jest albo czegoś tego nie ma miłość czy strach przypadkowości bierze udział w pięćdziesięciu procentach tykając na tak na nie w takich momentach serce nigdy nie staje a się wzrusza waląc jak dzwon wszczepiony między piersiami między palce i oczy tacy sami piękni niewinni doskonali w swoim odzwierciedleniu lustra nie kłamią nie kłamią w spojrzeniu kiedy patrzysz odpowiedzialnie za to co się stało niby dużo niby mało bez środka i próżni za chmurami księżyc czerwienią kobiety się czerwienią jakie to piękne w każdej tej postaci nowiem czy pełnią wzrastają ubywają ale zawsze istnieją przez chwilę niewidzialni i dziękuję za to Bogu za ten kosmos mieszkający między ustami dopowiedzianych chwil namiętności że wynik dwadzieścia dziewięć do trzydziestu jest dodatni nieprzypadkowością księżyca i kobiety
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie