Przejdź do treści

Pytasz...

dlaczego tak wcześnie przychodzę i czekam zapatrzony w drogę…bo lubię kiedy twoja sylwetka wynurza się z nocy idąc wzdłuż rozkwitłych latarni nieśpiesznie stawiając kroki delikatnie powoli kołysząc biodrami tak bym zapamiętał najmniejszy detal najcieńszą smugę światła jaka cię dotknie żeby poczuć jak szczęśliwą wyspą będzie ławka na której przysiądziesz a ja tuż tuż obok przy tobie potem ten moment te sekundy trwające wieczność jak podchodzisz ze zwieszonym wzrokiem i kiedy nieśmiało podnosisz spojrzenie mówiąc wybacz że spóźniłam się trochę przestaję istnieć lunatykuję z każdym słowem półszeptem głosem tonem czując się małym listkiem opadły w dłonie piórkiem które ustami dotykasz cała drżąca choć otulona ciepłem ramion…nie pytaj więc czemu a raczej za kim tak czekać pragnę niekończącymi się godzinami
93 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
Poezja..
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie