Przejdź do treści

Słońce

słońce... życie ty moje myślą powracające z każdym wschodem i zachodem jakiego dożywam dziękując Bogu za bliskość miejsc jakie widzę i dotknąć nie mogę i równocześnie pragnąc dostaję tylko zapach ze smutną twarzą żebraka stworzonego na podobieństwo swoje i twojej osoby coraz silniejsze... palące jak obłędne koło kalejdoskopu skupionego między łzami a tęczą lejącą strumienie chmur na niebieski młyn przemijania wracasz i odchodzisz dniem prowadząc po krętych drogach oślepienia nocą stając się wyziębłą twarzą księżyca zmarszczonej szelestem fal jezior przy brzegach pełnych trzcin złamanych wiatrem jest w tobie moc zasianych ziaren dusz i ognia palącego istoty słów malutkich atomów bycia twojego obrazu jak pragnę namalować każdym zmysłem pozostałym pod paznokciami zalanymi krwią tęsknotą i zazdrością dla upamiętnienia chwil kiedy zrozumiemy że my nie jesteśmy błahostką wiecznej miłości tak silnej że świat w jakim nas zrodzono będzie obojętną pauzą podczas beztroskiech nocy na tle gwiazd spadającymi w środku wojny ...na poduszki
55 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Ewa Hulak 10 lat temu
moc istnienia jest wielka piękna nieskończona
zadumałam się dziękuje
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie