Przejdź do treści

Z jesieni

z jesieni zostały tylko liście popękane kolory rozciągnięte na wyschniętych żyłach dopity zapach i zapomnienie pod warstwą kurzu dzban spada okruchy kaleczą ziemię na drewnianej podłodze bezpiecznie kiedy leżę wciśnięty w szczeliny przesiąkanie wschodem nagrzana wilgotnieje od strony zachodu milczy wsłuchana w północny mech przed południem ma narodzić się nowa zmiennokształtna twarz przeistoczenie otwarte okno wpuściło zieloną łąkę rozsiadła się między źrenicami na śniadanie podano kwiaty ze szczyptą zielonego ogrodu rozpoczęta wiosna odziała piórami ptaki splątane młodziutkie odrosty na starych konarach coś narodzone z niczego wybacza gdy wiatr na kolanach przeprasza za jesienną euforię połamane drzewa odczuwalność coraz cieplej za dnia łatwiej patrzeć w słońce grzebiąc pod gwiazdami pamięć i zmarznięte dłonie złapałem jedną spadła gdy brzozą naginałem gałęzie to z nich powstał piękny dom w biało-czarnym ornamencie imaginacja zaprosiłem elfy miały postać biedronek chodziły na opuszkach palców czasem ześlizgiwały kropki po rozpuszczonych włosach jedna z nich przysiadła na czubku nosa wtedy po raz pierwszy pocałowałem zdziwiona przebudziła mnie ze snu
64 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

rapsodia38 12 lat temu
pod wrażeniem
gizela1 12 lat temu
czarowny:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie