wśród zgorszonych szeptów odpalam papierosa gramatura powietrza zmienia szyk czarujące... jak smród zepsutego świata jowialnie całuje resztki przyzwoitości nim strąci je z ramienia powoli metodycznie spalając ty...
Któż tak hartowny, by uwieść się nie dal..
Lepiej w piekle królować niż w niebie służyć....
Utwory autora
dłoń do dłoni tak czule gdy ciemność serce rozpala zmysły ulecą przytrute nawet w głęboki marazm świat zawiruje u kresu dnia nie chwycisz go nie dotkniesz - czy łzy to płyną lecz czemuż one słodkie - usłysz mnie miły...
rozkwitły na ramach płomienie topiąc pozłoty w ocean zniknie krajobraz w popiół się zmienia nicość go w próżnię zabiera ..a ja widzę jak gaśniesz mi w oczach jak te zamglone pastele..
jakże uwielbiam te nasze skundlone wieczory... ochoczo odpowiadasz sarkazmem na zaczepki stuk tłuczonych naczyń tłumi miłosne wyznania cóż by to była za strata gdybyś siedział uległy jak piesek pokojowy... a og...
prędzej.. nim północ zniknie co rusz minuta ucieka sen jak on zwykle to rad cicho zamyka powiekę a widok zaiste jest piękny niech i w dzień nawet trwa wszystko skąpane w srebrze bo księżyc barwę tę zna a może mgła tam...
oddany pocałunek wytrąca pierwiastki z krwi parzy dotykiem łamie zasady ciążenia kończy się nim zaczyna smakować tęsknotą budzi głód topi lodowe powłoki oddany pocałunek przymyka powieki rozprasza myśli w...
jak strzała sokół niebo przecina z tytanu chmury zawisły wiatr z artyzmem porusza liśćmi burząc ich szereg czysty - dotknij ah.. dotknij ulegle myśl przy myśli zostanie tępe bóle odejdą zganione powrócą wspomnienia nagie...
ileż można zdradzić by słowem nie szafować przywdziać maskę chłodu dotykać.. to wytworna mowa toteż wiatry się sprzysięgły jakby honor miały wielki ostro niczym brzytwą tną ambitnie aż do głębi jaki ból da się przyswoi...
konwent szeptów gdy ocean ruchomy choć gładź w dotyku sunie po fali jakże wiedząca dłoń ulotna moja.... stal w jedwab uzbrojona a wiatr w satynę
w gronie dostatecznie podłym wzmacniam się claretem życie wieczne nabiera barw mimo to blado widzę wschód droga jak droga z kocich łbów oh..nie mam ambicji na klęczka żebrać o zbawienie a jednak... lubię zapach...
bywa chwila tak zaklęta niczym księżyc w nowiu bywa cudna, niepojęta pragniesz przeżyć ją na nowo młodość gaśnie wręcz przemija pozostawia w sobie cienie rysy twarde, blask stłumiony w piersiach inne brzemię w zaufaniu...
kropla potu waha się czy spłynąć nim suche usta pękną żar stopi krajobrazu płynny ogień sahara nie kobieta
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.