Przejdź do treści

nigdy ich nie brałem bo poprzez wrodzonone lenistwo nie miałem takich kompetencji a szkoda bo dzisiaj będąc Marszałkiem Senatu ostentacyjnie złożyłbym dymisję na poczet ... - ..... - ...ale o tym w następnym odcinku…

urodziłem się z wodogłowiem może dlatego jak przez mgłę pamiętam ten moment na skraju morza w ostrym piasku szoruję usta twarze i szyję klatkę i brzuch wlokę po kamykach najbardziej jednak odczuwam genitaliam…

urodziłem się z wodogłowiem może dlatego jak przez mgłę pamiętam ten moment na skraju morza w ostrym piasku szoruję ustami twarzą i szyją klatką i brzuchem po kamykach ale najbardziej genitaliami kiedy wody odchodzą…

jesteś moją malutką planetą pełną kwiatków i dzikiego zwierza twój aromat uwodzi podnietą dziki zwierz w konwulsjach pożera kości z łóżka o świcie strącam przez dzień w skały kopię kruszę rowy twoje majtki co chwi…

Ana ulicy Nuyt za kordeonu gna wiatr nie podzielny południa bohater antena Aneta Atena ententa amaki h na Monte Kasino bujają się opony w reparacji bieżnikowane

Już po śmierci Kornela rozmawiałem z Władimirem Bukowskim, jego przyjacielem i wybitnym rosyjskim dysydentem, który za swoją działalność był skazany na 12 lat więzienia. Usłyszałem od niego: "Morawiecki był naszym ambasadorem w Po…

dziś pierwszy raz kątem oka zobaczyłem znowu ale tym razem od razu wiedziałem że to słupek nie człowiek z betonu do dzisiaj zawsze widziałem tu człowieka kątem oka i zawsze kiedy spojrzałem mu w twarz okazywał się s…

długi i żywy jak chiński latawiec korowód małych jak kropelki barwne z pozoru ludzików i trzy ponad wieże śród pomiędzy niemi też kolorowe lecz bardziej uważne co zatroskaniem dokoła siejąc kręcą głowami wręcz niena…

widzenie

Mroczne

widziałem cię całą jak w chmurach stąpałaś po żerdzi bosymi nogami mijałaś uschnięte kikuty gałęzi gdy w rękach trzymałaś dwu lutnie i fletnie to w zojdach promieniał kłąb przędzy pod białą zwiewną sukienką niczym z baranka…

teatr cieni

Inne

nocne życie kończy się o świcie gdy zaczyna się dzień ciału rzuca cień niczym zeschły liść życie w dzień ciężkie jest jak roboczy wół w południowym słońcu myśli wciąż o końcu ciała rzuca cień ciężko jemu iść pod wiat…

niezgłośnia rozniesień ulejących krosn przepustna i legła w klasku okolicy szlochnienia przepustni pełnią do mnie zwraca lico uklękłem ująwszy podkolan area w samotrak wściubiłem uwielbiały smak co po nim domniemam wied…

nie sypiamy ze sobą znudzeni jednak ciągle kupuje kiełbasę której nie je a którą uwielbiam kiedy będę miał lat sto dwadzieścia zrobię dla niej wszystko moja żona to prawdziwy skarb bardziej święta od niej je…

68 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie