Przejdź do treści

Poematy Zimnej Góry cz.8

• Egzystencjalne
Wdrapuję się na „Zimną Górę”. Szlak biegnie bez końca: Długi wąwóz zapchany osypującymi się kamieniami i głazami, Szeroki strumień, majacząca we mgle trawa. Mech jest bardzo śliski, jakkolwiek nie padał deszcz, Sosna śpiewa, choć wiatr nie wieje. Któż potrafi przeskoczyć ziemskie więzy I siąść wraz ze mną wśród białych obłoków?
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

71 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie