Przejdź do treści
Czytanie

Poematy Zimnej Góry cz.8

Egzystencjalne
Wdrapuję się na „Zimną Górę”. Szlak biegnie bez końca: Długi wąwóz zapchany osypującymi się kamieniami i głazami, Szeroki strumień, majacząca we mgle trawa. Mech jest bardzo śliski, jakkolwiek nie padał deszcz, Sosna śpiewa, choć wiatr nie wieje. Któż potrafi przeskoczyć ziemskie więzy I siąść wraz ze mną wśród białych obłoków?
99 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

43 online · Artur83

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie