Przejdź do treści

Motyl dotknął mojej skroni

Motyl dotknął mojej skroni.

Potem zawirował nim podmuch
jakby rządził jego światem,
żeby spaść na zielone źdźbło trawy,
które się ugięło i falował z nim,
płynąc,
jak na ostatniej desce ratunku.

A niebo było niebieskie,
a jego skrzydła czerwone i czarne.
w najpiękniejsze wzory jakie ułożyła natura.
jak rękawiczki z czarnej koronki
i czarna siatka kapelusza na twarzy.

Kiedy zdmuchuję motyla z mojej dłoni,
on nie chce odlecieć.
tak jak ja trzymam się desperacko blisko ciebie,
bo mi odlecisz.

Mówiłeś, że nie.
ale to prawda,
bo jest wiele motyli na świecie,
na polu czerwono-czarnym.
wiatr trzepocze ich skrzydłami,
deszcz spływa po nich,
a spadające krople
rozpadają się na miliony kawałków.

Na trawie miliony motyli,
a każdy trzyma się swojego źdźbła,
jakby wiedziały, że chwila nieuwagi i…

Może je to wiele kosztować,
a stawką jest ich życie.

A kiedy odlatują wiatr nimi łagodnie kołysze.
zamykam jednego w swojej dłoni
na brzegu czarna koronka
czuję jedwab skrzydeł
porusza wszystkie moje zmysły
tylko nie pachnie…

Nie pozwól mi odlecieć…



32 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie