Przejdź do treści

Biała czekolada

Chowam ją pod satynę poduszki,
żeby mi się śniła

Słodka, że się kręci w głowie
w wannie
w ogrodzie
po obiedzie
na drugie śniadanie

Zaczyna się szelestem
nasz mały romans…
Niewinna i grzeszna
wzbudzająca pragnienie
atłasowa

Nasze spotkania gwałtowne
wszystko na raz

Przesładzasz,
żeby potem za tobą tęsknić znowu
Uzależniasz, ale nie groźnie,
żeby to każdy się na ciebie przerzucił…

To nie, że ja nie przestaję, bo nie mogę
bo kiedy tylko zechce to mogę
Po prostu nie chcę przestać

Działasz na zmysły
pachnie kiedy cię się łamie

Kiedy się przemówimy, że cię już nie potrzebuje,
że mam cię dość
wkrótce zapomnę, że było mi za słodko,
a oni wymyślają wersje z malinami,
albo kawa z mlekiem

W parku dasz temat do rozmowy
może mi zdobędziesz randkę
Mogę zgubić klucze, ale nigdy ciebie

Nic mnie nie zdradzi,
bo nie masz koloru biała czekolado
Chyba, że mnie ktoś posmakuje



32 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie