Biała czekolada

Chowam ją pod satynę poduszki,

żeby mi się śniła



Słodka, że się kręci w głowie

w wannie

w ogrodzie

po obiedzie

na drugie śniadanie



Zaczyna się szelestem

nasz mały romans…

Niewinna i grzeszna

wzbudzająca pragnienie

atłasowa



Nasze spotkania gwałtowne

wszystko na raz



Przesładzasz,

żeby potem za tobą tęsknić znowu

Uzależniasz, ale nie groźnie,

żeby to każdy się na ciebie przerzucił…



To nie, że ja nie przestaję, bo nie mogę

bo kiedy tylko zechce to mogę

Po prostu nie chcę przestać



Działasz na zmysły

pachnie kiedy cię się łamie



Kiedy się przemówimy, że cię już nie potrzebuje,

że mam cię dość

wkrótce zapomnę, że było mi za słodko,

a oni wymyślają wersje z malinami,

albo kawa z mlekiem



W parku dasz temat do rozmowy

może mi zdobędziesz randkę

Mogę zgubić klucze, ale nigdy ciebie



Nic mnie nie zdradzi,

bo nie masz koloru biała czekolado

Chyba, że mnie ktoś posmakuje
0 0
13 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie