Taka niebywała jesień w październiku
Osobliwa jesień
wzniosła na niebie wysokie sklepienie
gdzie chmurom stanowczo zabroniono
by nie ważyły się go zasłaniać.
Ludzie patrzyli z zadumą:
wrzesień minął,
a gdzie podziały się chłodne,
wilgotne dzionki?
Niebo przybrało szmaragdowy kolor.
Powietrze było duszne od zachodów słońca –
nie do zniesienia, diabelskich, szkarłatnych,
które zapamiętamy do końca naszych dni.
Słońce, niczym buntownik,
zawładnęło całym miastem.
Spragniona lata jesień
tak mocno je pieściła,
że kasztanowce miały znowu
zakwitnąć na biało…
Wtedy to ty zapukałeś do drzwi,
by ostudzić moją duszę
orzeźwiającym dotykiem łaski.
11 odsłon
