Bajka Iracka
Piasek, jak od wieków, ogrzewał się w promieniach arabskiego słońca. Wzdłuż drogi stały rzadko rozsiane domostwa, martwe śmiercią swoich właścicieli i zagubione w żółci otoczenia. Pustynia wydawała się złudnie spokojna; jej żar usypiał świadomość, że w tej krainie toczy się krwawa wojna domowa, ślepo zadająca ciosy. On o tym nie zapominał.
Siedział, z karabinem zawieszonym przez ramię, na schodach jednego z domów. Był jeszcze dzieckiem - nie pamiętał już daty swoich urodzin. Można powiedzieć, że miał rozstrzelaną pamięć. Nienawidził Wojny.
Nie rozumiał jej. Przyszła do jego kraju nieproszona, a wraz z nią - pożoga i chaos. Nie wątpił jednak w sens Dżihadu - jego ojciec zawsze mu powtarzał, że trzeba wypędzić niewiernych z islamskiej ojczyzny. Powtarzał, zanim zginął w walce z okupantem.
Wojna zabrała mu też matkę i dwóch braci - zginęli podczas jednego z nalotów na Tikrit. Brał już udział w walkach we wschodnim Iraku, dzięki czemu oczy zdążyły stwardnieć i przyzwyczaić się do śmierci. Nadal był dzieckiem. Karabin był jego zabawką, a on sam bawił się, choć poważniej, niż jego rówieśnicy z kraju Wielkiego Szatana, co uważał za wielką niesprawiedliwość. Pocieszał się, że przynajmniej w kraju Małego Szatana czują podmuch Wojny, a niedługo i Wielki, i Mały Szatan zostaną nią zgnieceni. Na pewno.
Póki co, jedynym jego marzeniem było pokonanie Wojny. Wypędzenie jej z jego domu. Niestety, naiwność właściwa jego wiekowi już nie żyła. Doskonale wiedział, że Wojny nie da się pokonać i on na pewno tego nie zrobi.
Jeśli nie możesz kogoś pokonać - dołącz do niego.
Skoro tak, to dołączy do Wojny. Z całą nienawiścią, którą jego serce pompuje.
Siedział, z karabinem zawieszonym przez ramię, na schodach jednego z domów. Był jeszcze dzieckiem - nie pamiętał już daty swoich urodzin. Można powiedzieć, że miał rozstrzelaną pamięć. Nienawidził Wojny.
Nie rozumiał jej. Przyszła do jego kraju nieproszona, a wraz z nią - pożoga i chaos. Nie wątpił jednak w sens Dżihadu - jego ojciec zawsze mu powtarzał, że trzeba wypędzić niewiernych z islamskiej ojczyzny. Powtarzał, zanim zginął w walce z okupantem.
Wojna zabrała mu też matkę i dwóch braci - zginęli podczas jednego z nalotów na Tikrit. Brał już udział w walkach we wschodnim Iraku, dzięki czemu oczy zdążyły stwardnieć i przyzwyczaić się do śmierci. Nadal był dzieckiem. Karabin był jego zabawką, a on sam bawił się, choć poważniej, niż jego rówieśnicy z kraju Wielkiego Szatana, co uważał za wielką niesprawiedliwość. Pocieszał się, że przynajmniej w kraju Małego Szatana czują podmuch Wojny, a niedługo i Wielki, i Mały Szatan zostaną nią zgnieceni. Na pewno.
Póki co, jedynym jego marzeniem było pokonanie Wojny. Wypędzenie jej z jego domu. Niestety, naiwność właściwa jego wiekowi już nie żyła. Doskonale wiedział, że Wojny nie da się pokonać i on na pewno tego nie zrobi.
Jeśli nie możesz kogoś pokonać - dołącz do niego.
Skoro tak, to dołączy do Wojny. Z całą nienawiścią, którą jego serce pompuje.
0
0
5 odsłon