Przejdź do treści

Bard ulicy

O życiu
pojawił się na czarno ubrany twarz niebiesko-błękitna alabastrowej poświaty oczy pełne bólu rozpaczy ogień błyska w źrenicach ręce białe artystyczny kształt palców uderzały delikatnie w struny gitara przyjaciółka tyle lat w doli i niedoli samotność umilała zasłuchani w barytonie srebrzystym brzmieniu widzieli jak oczy wzniósł ku niebu... od wieków ludzie szli przez świat bosi i nadzy bez dachu nad głową mijają epoki człowiek na równi drugiemu tak mówi przykazanie wiara bard pieśń nie kończy murem stanęli barykady budują nie chcą prawdy nie wierzą on głos podnosi woła Boga życie nam dałeś Panie... daj azyl my zagubieni bezdomni pracą uczciwością służymy wiernie ciemnieje niebo czerwienią zalśni błyskawica odchodzili wzrok odwrócony wielcy a mali duchem sercem gitary dźwięk milknie w oddali
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie