Przejdź do treści

patrząc w płomień

Od siebie
Listopad obrósł nam złotem, drogi obsypał popiół zadumy w kominach wiatr tańczy z polotem na zdjęciach tak liczne tłumy. Refleksja napełnia nam głowy post scriptum zajęło godziny z rozważań wyszły rozmowy po latach spotkały rodziny ich furtek różne kolory dotarły znalazły drogę jak cis nabrały walory minęły płomieni trwogę spojrzały na siebie anioły języki są wymieszane kto chinol, kto szkop kim makaron zmieszani chaosem i żalem. Ten miesiąc czasem jest zgody ostatnim bezśnieżnym ogrodem tej próżnej kruchej urody rozmowy z swym własnym rodem. „Lepsza słomiana zgoda, niż złoty proces”
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie