O pełnej godzinie

Marcinowi Kirschensteinowi





zalążek maja a nad nami słońce jakbyśmy byli co najmniej na węgrzech osiągając tutaj nasz czerstwy balaton stoimy nad jeziorem po kolana w strachu przed dziećmi jakby wszystkie były aniołami które jak kamień w brudną wodę świata



potem ją okrążamy na tyle dorośli i bliscy by się w niej odbić jak wskazówka w tarczy idąca brzegiem prawdziwego człowieka i wiemy ile jeszcze zerwie nas narcyzów brzóz wychylonych przez własne ramię idealne na krzyż którego cieniem gwiazda wypowie dogłębną godzinę:

b e z p ł y w
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

49 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie