Precyzja

wzdłuż naszych ciasnych rąk

i mieszkań zaistniały słodkie ogniska

gdy półksiężyc był czerwieńszy od brukowej kostki

gapiąc się łapczywie na najnowsze buty



ze skóry

nadal sączyły się pewne oddechy

uderzające podobieństwem do czarnych obcasów



droga mijała szybciej niż czerwiec

albo ludzie na dworcach nie do zatrzymania

gwiazdy skończyły się jak najtańsze fajki a mosty

nie domagały się żadnego dymu który dotychczas

dyskretnie wsiąkał w ciuchy napotkanych podróżnych



odchodziliśmy prawie całkiem nadzy

i prawie całkiem swoi a poza tym mocno się rozpadało

więc byliśmy prawie całkiem czyści



po powrocie wystarczyło przetrzeć oczy i błoto

jak parę między twarzą a krainą czarów

i po cichu śmiać się na widok znamion

naszych starych starannych pocałunków
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

23 online · Stone
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie