Leśną ścieżką...

Wieczorem przechadzam się leśną ścieżką

I wspomnienia nieustającą podtrzymują myśl

Jak tęsknota za tym co wygasło…

Jakby serce bić przestało…

Jakże krótkie me chwile z jedną osobą

Odmieniły bieg wszystkiego istnienia mego sens

Zatapiam się w nieosiągalnym westchnieniu

Wschodzącego Słońca…

Ucichło wzburzone niebo i modlitwy jak martwe słowa

Nie docierają w serce w tym zepsutym świecie…

Wykuty posąg Jej miłości a wraz z nim poezja tego życia

Bezpowrotnie zostawiła ślady których nie powinno dziś być

W mym kruchym od bólu sumieniu…

Gwiazdy nie chcą patrzeć w moje oczy i płaczą wstydliwie

Za moją duszą splamioną złem i tym z czym walcze ze łzami

W oczach…

Troskliwy przyjaciel spoglądając na mnie kiwnie głową

Lecz nie czeka już świtu straconych nadziei i marzeń…

Umrzeć godnie i żyć spokojnie te dwa słowa zapiszą się

Na ziemskich rozdrożach oceanu miłości…
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie