Przejdź do treści

Leśną ścieżką...

Wieczorem przechadzam się leśną ścieżką
I wspomnienia nieustającą podtrzymują myśl
Jak tęsknota za tym co wygasło…
Jakby serce bić przestało…
Jakże krótkie me chwile z jedną osobą
Odmieniły bieg wszystkiego istnienia mego sens
Zatapiam się w nieosiągalnym westchnieniu
Wschodzącego Słońca…
Ucichło wzburzone niebo i modlitwy jak martwe słowa
Nie docierają w serce w tym zepsutym świecie…
Wykuty posąg Jej miłości a wraz z nim poezja tego życia
Bezpowrotnie zostawiła ślady których nie powinno dziś być
W mym kruchym od bólu sumieniu…
Gwiazdy nie chcą patrzeć w moje oczy i płaczą wstydliwie
Za moją duszą splamioną złem i tym z czym walcze ze łzami
W oczach…
Troskliwy przyjaciel spoglądając na mnie kiwnie głową
Lecz nie czeka już świtu straconych nadziei i marzeń…
Umrzeć godnie i żyć spokojnie te dwa słowa zapiszą się
Na ziemskich rozdrożach oceanu miłości…
54 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

61 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie