Przejdź do treści

Samotność...


Cóż jest pośród tłumu bliskich jak oddalonych tułaczy…
Skoro to czym żyjesz nie napełnia brzegu a dna zwątpienia sięga…
Może to w sensie narodzin zapisana coraz to przejrzystsza prawda[…]
Dni czasem kresu zwątpienia lecz w oddali nieustające wołanie podtrzyma…
Wymykające się chwile nie ból dziś te sprowadzą a omamy rozmyślań…
Czyż to nie losem karmiony człowieczy bunt i ostatnie podrygi bezsilności…Wyłonią ten bezcenny dar…
Nie myślą wedle dni biegu dokąd przeprawa w jakim stanie ducha filisterska sprawa[…]
Nie dostrzegnie się serca wzniosłości a na pozór tylko jego smutną stronę życia
Utajone są te fragmenty wyrwane z łez straconych…
Walka przetrwania to siły przewaga i wiara w nadzwyczajność za kulisami życia marnego…
Sztuką najwspanialszą niezłomna sercu rana i wrażliwość utopiona w bezsenności gorzkich nadziei…
Jeśli choć nagroda wyższa ześród niechybnych kwieci powiem że warto…
Chciałbym wiedzeć gdzie ma potrzeba i prawdziwy cel istnienia…
Bo ci co być powinni za mgłą rzęsistą patrzą na mnie…ich uśmiechy szersze niż morze smutku przez które sam przepłynąć musze…
I wiem że dziś już czas…otwieram oczy na nieznane mi dotąd przestworza…
[…] Miałem sen tam słów nie było a gesty ponad mą wyobrażnię wzniesione…
Jasność przemogła żal i trwogę mego życia i usłyszałem głos…
[…] Większe są smutki tych co nie podali mi ręki gdy byłem w potrzebie a ich tajemnica której jeszcze nie znają kołysze się na szali przegranych końca wieku…
44 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

46 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie