Słowik

Tóż przy drodze miłośniku nocny przechadzasz się niczym cień nieokiełznany

Przez trudny ten czas i utajonych smutki pozbawiony uczuć

Przeklinasz te piękne obrazy gest niedbały na tym zatrzymasz swój wzrok…

Dawno był dzień tak pogodny gdzie czucie me wzbite na obłoki

I obnażasz cel niezdradzony jak liczności mego umysłu

Chcę poznać kędy droga odsłania swe dzikie przestworza

Wiem że dotrę tam aniżeli ze snu porwiesz mnie umiejętnie w ciszy serca bicie

Na drugi brzeg jakże ochocza przeprawa…[…]

Ale widzę gdy płaczesz i wstrzymuje się znów żalem po brzegi…

Puszyste utulą Cię zwiastuny we śnie lekkim nieodkryte jak słodycz dnia…

I tam gdzie dotkniesz cierpienia płaszczem schronienia w ratunku nastanie świt



Nagle i chaos wirującym strachem w moich oczach odmiennym pejzażem

O to jedno oczekiwać w baśniowy czar woda chlupocze w radości tych fal

Wyłania się nie drażni ten blask chcę zbliżać się ciepło w ramionach i cisza…

Już wszystko ma się w piękne te dusze i zapachy świeżości łąk bujnych lasów

Olśniewa niesie ze sobą ziarna wiosennych gajów ten bezcenny wiatr…

Lecz ty zostałeś sam i tylko melodia śpiewu na gałązce promieniuje na świat…
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie