Przejdź do treści

Życie po życiu

O śmierci
Schodki oświetlone wysokie chmury zgaszone miasto widzi mnie jak idę do góry W końcu się uśmiecham szeptam to szczerze żaden diabeł i ludzie nikt mnie stąd nie zabierze Dochodzę do bramy brzmią hymny anielskie dotykam dłonią klamki ucisza się me serce Migocze blask światła jest tak jak o tym śniłam przechodzę przez próg raju czuję gdzie moja siła wszyscy są radośni tu nie ma zła i strachu nie ma też kruchości i szeregów samotności Witają mnie uściskiem te dusze których nie znałam miłują promieniem szczęścia tak nagle je pokochałam A teraz biała ławka usłana różyczkami tak niewinna i prosta czeka na mnie z nowinami siadam i czekam oślepia mnie biel widzę siebie samą słyszę cichutki śpiew słyszę też wyrok który uniewinnia za barierą sądu stoję ja ta niegdyś naiwna wszystko mi wybaczyli mówili że byłam silna i nie z własnej woli uciekłam od świata gdzie byłam inna Wyrok już zapadł znów słyszę śpiew podchodzę do kolejnych drzwi i otwieram je Czeka na mnie ktoś w sukience widzę mą tęsknotę uśmiecha się me serce tak szybko do niej biegnę tak mocno ją tulę czuję jej bliskość co mi radość ofiaruje chcę powiedzieć słowo wykrzyczeć jak tęskniłam już nie muszę ona wszystko wie widziała z góry jak źle sniłam A teraz jest tak blisko opiekę mi daruje podchodzi do złotych drzwi na których i jej radość wypisuje po chwili zasypiam na jej ciepłych kolanach jestem jej dzieckiem to pierwszy sen w którym będę wyspana
51 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie