Jedwab

Odchodzę stąd nie raz.

Palę za sobą smutki

a nieraz je odzwierciedlam

Nie widząc Twojej twarzy

śmiało oddycham.

Chłodna skóra i błoga muzyka

Odpływam.

Już dobrze

Pragnę złapać choć ostatni oddech.

Spokojnie

Ten oddech na powietrzu fałszywym

popłynie łagodniej.

Wiem

Przyrzekłam,że to już się miało skończyć.

Ale wybacz

Ta chwila jest jak jedwab

i nie ma teraźniejszości.

Usiądź i zobacz jak inni tutaj brudzą.

Całuj i dotykaj

Wyłapuj ze mnie chwile słodkiego życia.

Co znowu o rozstaniu ???!

gdzieś serce mi przestaje bić

w zamyśleniu.

Ty mówisz

nie chcesz przestać

Czy wiesz ile znaczy dla mnie ta klęska??

Ale już łagodniej

wstrzymuję oddech

I chociaż tej nocy

wiesz

może usnę spokojnie!

Bo sam wiesz

Odchodzę stąd nieraz

i nie błagam wtedy o kolejne szczęście

Zamieniam drzewa w ptaki

i zmienia się w lód to co ciekłe

Gdy odchodzę stąd nieraz

bo wiesz..że tu nie jest lekko

Kiedy odłożę butelkę

trzeźwą ręką

Porażkę popijam winem

dostaję dawkę błogości

zaciągam kolejny dym

Proszę dziś już możesz odejść

Dobrze mi z tym...



:(
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie