Ku przestworzom I
I
Leżąc w kołysce wznosisz w górę oczy
Jadąc w wózeczku wpatrujesz się w niebo
I tak zaczynasz ten swój byt człowieczy
Nawet nie wiedząc, że dążysz do Niego.
Cóż jest dzień życia na ziemskim padole
Cóż to lat tysiąc w nieskończonym bycie.
Dokąd więc dążysz ty ludzkie pacholę
Czy wiesz gdzie idziesz przez calutkie życie?
Trzeba ci podać rodzicieli ręce
Te co wskazują prostą, jasną drogę.
Bo starość spotka w samotności męce
Tych, co miast serca wdzieli sędzi togę
Sami dla siebie z życia chcieli więcej
A miast czułości mówili nie mogę.
03.11.2009
Leżąc w kołysce wznosisz w górę oczy
Jadąc w wózeczku wpatrujesz się w niebo
I tak zaczynasz ten swój byt człowieczy
Nawet nie wiedząc, że dążysz do Niego.
Cóż jest dzień życia na ziemskim padole
Cóż to lat tysiąc w nieskończonym bycie.
Dokąd więc dążysz ty ludzkie pacholę
Czy wiesz gdzie idziesz przez calutkie życie?
Trzeba ci podać rodzicieli ręce
Te co wskazują prostą, jasną drogę.
Bo starość spotka w samotności męce
Tych, co miast serca wdzieli sędzi togę
Sami dla siebie z życia chcieli więcej
A miast czułości mówili nie mogę.
03.11.2009
0
0
1 odsłon