Przejdź do treści

Mój obraz zażytych imaginacji

O sobie
nadciąga północ czuwam jeszcze glapię się w śpiący już sufit ani drgnę by go nie zbudzić by się nie wyzwolił z mrocznego uścisku by nie przydusił każde mrugnięcie przybliża ściany mściwe hieny betonowe parapetowe kaktusy wystrzelają jadowite strzały łoże zdradliwe piaski ruchome posapujący kaloryfer ojciec chrzestny gorączkę na ramieniu moim kładzie przez okno miliardy świetlnych twarzy migoce pogardliwie tak mam za każdym razem gdy łapię haluny gdy trzepią mną ochy i achy a z czoła burzą posępne wodospady
101 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie