Przejdź do treści
Czytanie

Zza krawędzi mego zwidu wczorajszego

Tęsknota
Zza krawędzi mego zwidu wczorajszego Patrzyłam na deszcz poranny, roniąc łzy w jeziorze I próbując upamiętnić dawne ciepło głazu, Z którym zamieniłam kilka słów pewnego razu. „Zostałem stworzony z kamienia”, rzekł skromnie, „dlatego nie mogę dopuścić cię do mnie”. Wszak ja zachęcałam: „To nie jest ciekawość; nie chodzi o próżność, lecz ciepło twej skóry”. „Zostałem stworzony z piaskowca bezliku, więc gdzież by twe serce wpasować się miało? Idź precz, a pogardy unikniesz z pewnością”. Nie tracąc nadziei, odrzekłam z żałością: „Mój głazie, daj zajrzeć mi choćby na moment!”. Lecz głaz zgasił wszystkie latarnie dokoła I zamknął przede mną podwoje bez słowa. Dotknęłam ich lekko, w geście pożegnania; Przeszyły mnie chłodem na wskroś – zrozumiałam...
82 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie